wtorek, 20 sierpnia 2013

Zakończenie jak na Zakręconą przystało.



Kamila była już pełnoprawnym, dorosłym obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej. Miała przy sobie kochającego chłopaka. Miała przyjaciółkę. Miała przy sobie wspierających rodziców. Była normalną nastolatką, która wkracza w dorosłe życie.
Wydarzenie z okresu, który ona sama chce puścić w zapomnienie wiele ją nauczyło i drastycznie zmieniło. Zmieniło ją na lepsze. Wstrząsnęło też jej rodzicami. Stali się bardziej opiekuńczy, wspierający. Zwracali na córkę więcej uwagi. I pomyśleć, że wystarczyło trochę mdłości, zawrotów głowy i opóźniony okres.
Ale wszystko co objawiło się na zewnątrz miało swoje źródło wewnątrz młodej Bugajskiej.
Jednak nie wszystko da się zlikwidować.
Przecież z dnia na dzień nie można przestać wagarować. Robiła jednak postępy – częściej bywała w szkole niż poza nią.
Nie można z dnia na dzień zostać prymuską. Jednakże się starała. Języków obcych uczył ją Kubiak. W czym mógł, w tym pomagał swojej dziewczynie. Dla niego to też była nowość. Przecież mógł znaleźć sobie kogoś, kto jest w jego wieku. Mogliby razem urządzać imprezy, razem mieszkać, uprawiać seks, razem pić, czy wyjeżdżać w dalekie strony. Mogliby starać się o dzieci, zakładać rodzinę.
Ale spokojnie. Przecież Kamila to Kamila. Rozbujała nastolatka, która czasem ma głowę w chmurach. Imprezy? Chodzą razem do klubów. Może i razem nie mieszkają, ale czasem u siebie sypiają. Z czym wiąże się również seks. Co do alkoholu – Kamila stara się jedynie nie przeginać i wszystko pamiętać. A w dalekie strony wyjeżdżają wtedy, kiedy obydwoje mają czas wolny. Przecież Kubiak jest siatkarzem. Też ma treningi, mecze i wyjazdy.
Przekonał swoją dziewczynę do sportu. Bugajska się trochę ociągała, ale w końcu się poddała. Bywała na jastrzębskiej hali, co wiązało się ze starciami z Bartmanem. To przecież było nie do obejścia! Co jak co, ale Zbyszek dalej jest przyjacielem Michała. Trzeba dodać, że najlepszym.
Ale ludzie, Kamila to tylko nastolatka! A na dodatek pamiętliwa. Zbywa atakującego jak tylko może. Nie pała do niego sympatią, a on jedynie stara się nie zajść jej za skórę. Unikają siebie jak ognia.
-Kamila.
-Bartman? – zdziwiła się, kiedy usłyszała głos w słuchawce. Zamrugała kilkakrotnie swoimi długimi, pomalowanymi na czarno rzęsami. – Skąd masz mój numer? Misiek ci dał?
-Nie. On mi nie daje. On daje tobie, albo ty jemu. – No tak, cały Bartman. W głowie zawsze mu tylko jedno. I że niby ten żart miał być śmieszny? Niedoczekanie. – Z tego co pamiętam to mamy swoje numery z tego samego źródła. Kojarzysz Huberta, nie?
-Co chcesz? – Kamila była nieugięta. Nie miała ochoty na rozmowę z nim. Na żarty. Jeszcze teraz, gdy ich rozmowa schodzi na tor Huberta! Ona chce o tym zapomnieć.
-Pogadać.
-Akurat teraz, kiedy idę pisać maturę? Nagle odezwał się w tobie jakiś człowiek?
-Jesteś dziewczyną mojego przyjaciela.
-Wiem, nie musisz mi o tym przypominać.
-Chcę ci życzyć powodzenia. – Bugajska aż sobie usiadła z wrażenia. Otworzyła usta ze zdziwienia. – Jesteś tam? – nie zwracała uwagi na Zbyszka. Czy to naprawdę ten sam Bartman, który rok temu ją prawie zapłodnił, a potem mówił, że uraziła jego dumę, więc chciał się odegrać? Ten boski żigolo? Ten, dla którego nie liczą się uczucia?
-Cóż. Nie dziękuję.
-Czemu?
-Bo to przynosi pecha. A teraz kończę. Wiesz, że cię nie lubię, nie?
-Tak, wiem. Idź już na tą cholerną maturę i nie pokazuj mi się na oczy… jak jej dobrze nie napiszesz. Cześć. – No tak, Bartman. Czy on musi być…taki? No właśnie, jaki? Chce sprawować kontrolę. Pokazuje, że on jest najważniejszy.
Pokręciła tylko głową i dokończyła się ubierać. Sprawdziła tylko czy wyraziście czerwony lakier nie odprysł, ale stwierdziła, że wszystko gra. Przejrzała się w lustrze i uśmiechnęła się sama do siebie. Elegancka sukienka, ciemne loki, kreska na górnej powiece, ciutka błyszczyku na ustach, bransoletka i naszyjnik, czyli prezenty od siatkarza, a w uszach kolczyki od rodziców. No i wiadomości w głowie. Możecie się dziwić, ale Kamila naprawdę się do tego przyłożyła. Uczyła się razem z Dagmarą, która maturę pisała rok wcześniej.
-I jak? – okręciła się wokół własnej osi, kiedy zeszła na dół.
-Jesteś śliczna – stwierdzili zgodnie jej rodzice.
-Kamila, jeszcze buty – zaśmiała się Renata, kiedy jej córka prawie wyszła w kapciach. Może to dlatego, że spieszyła się na spotkanie z Kubiakiem? Ale dobra, tłumaczmy to maturą.
Wzięła torebkę, dostała kopniaka na szczęście od mamy i wybiegła z domu.
Kubiak zawiózł ją swoim samochodem i stwierdził, że cierpliwie poczeka na zewnątrz budynku. Maturzystka jedynie przewróciła oczami i po soczystym buziaku chłopaka, pobiegła na salę. Cieszyła się, że to już ostatni dzień testów. Okazało się wyjątkowo prosto. Oddała jako trzecia i wybiegła uradowana.
-I jak?
-Zdam to – uśmiechnęła się szeroko.
-Tak szybciutko ci poszło? – uniósł brwi.
-Czy ty sugerujesz, że mnie wywalili z sali? – spytała żartobliwym tonem. – Byłam dobrze przygotowana, Michałku. Poza tym nie chciałam, żeby moje koleżanki cię porwały do zdjęć i autografów, jak to było na studniówce – zachichotała, a Kubiak ją przycisnął do siebie i mocno przytulił.
-Z tego co pamiętam, to maturę trzeba oblać – za sobą usłyszała głos, z którym miała do czynienia już tego poranka.
-Czego chcesz, Bartman?
-Pogratulować? – to było bardziej pytanie, niż stwierdzenie. Zdał się na krzywy uśmiech. Ale liczą się chęci. – Czemu ty mnie tak nie lubisz? – Zmiana tematu? Okej, ale na taki?
-Serio nie wiesz czy po prostu jesteś głupi?
-Tak trochę tego i trochę tego – przyznał się. Kubiak tylko przerzucał spojrzenie z Kamili na przyjaciela. Wyraźnie chciał coś powiedzieć i w końcu zdał się na odwagę.
-Ale też miałem kiedyś pytać. Było coś kiedyś między wami? – nerwowo patrzył na dziewczynę, która zabijała się wzrokiem z Bartmanem. – Halo! Jestem tutaj! Jakieś wyjaśnienia?
-Była jedna noc – przyznał się Zbyszek. – Ale to już wiesz. Od początku wiedziałeś.
-Tak, tu się zgadzam. Wiesz, niewiele pamiętam z tamtej nocy, jeżeli mam być szczera. Ale doskonale wiem, co się działo potem.
-Co się działo? – spytali zgodnie, wpatrując się w maturzystkę.
-Oprócz tego, że prawie byłam w ciąży to nic takiego – wyrzuciła z siebie na jednym wydechu, a ich zamurowało. Żaden nie wiedział co powiedzieć. – To by było na tyle, panowie. Naprawdę, nie musieliście do tego wracać, ale proszę bardzo, znacie prawdę.
-Kama! – z opresji wyratowała ją przyjaciółka. Bugajska zostawiła zdezorientowanych siatkarzy przy samochodzie Kubiaka i pobiegła w stronę Dagmary. Mocno się w nią wtuliła i zaczęły żywo rozmawiać. Zaczęły kierować się w stronę wejścia do szkoły, żeby spytać o wrażenia innych maturzystów. Kiedy uzbierała się już grupka uczniów, postanowili ich na piwo. Kamila napisała sms do swojego chłopaka, że spotkają się wieczorem. Nie miała ochoty psuć sobie humoru. Starała się zapomnieć o sprawie.
Jednak wieczorem, kiedy już się przebrała i zjadła kolację w swoim domu, musiała stawić czoła rzeczywistości. Wyszła przed dom, gdzie na podjeździe stał już samochód Michała. Przywitała się z nim buziakiem i pojechali do niego.
-Kamila, ja… przepraszam. – Na wejściu mieszkania dopadł ją skruszony Bartman. Skruszony! Coś takiego. Świat wariuje. – Gdybym wiedział od razu…
-To co? Zmieniło by to coś?
-To może ja was zostawię samych? – Michał z uniesionymi rękami wyszedł z mieszkania. Prawdopodobnie do sklepu, ale nikt nie zwrócił na to większej uwagi.
-Zbyszek, ja chciałam o tym zapomnieć. Raz na zawsze.
-Nie mogłaś mi powiedzieć? – rzucił jej oskarżycielski ton.
-Myślisz, że nie próbowałam? Po co mi był twój numer telefonu? Po co przychodziłam wtedy pod halę, kiedy to wziąłeś mnie za swoją fankę i udawałeś, że mnie nie znasz? Ale jak miałam to zrobić? Mnie uwierzyłbyś mi, taka jest prawda. Byłam tylko gówniara, którą zaliczyłeś na imprezie. No i co, wielki pan Bartman zwróciłby na to uwagę? Sam powiedziałeś, że tamta noc nic w twoim życiu nie zmieniła, bo to nie pierwsza taka i nie ostatnia. Fakt, zmieniło to sporo w moim życiu, co chyba widać. Tylko dlatego nie żałuję tego co się stało, wiesz? Ale kiedy już trzymałam ten cholerny test w dłoniach i czekałam na wynik, to… - tu urwała, bo łza jej spłynęła po policzku.
-Co się wtedy stało? – spytał zaciekawiony. Nie był to ton charakterystyczny dla Bartmana. Był taki… wrażliwy, delikatny.
-W ciągu tych cholernych dziesięciu minut wyobraziłam sobie naszą znajomość, całą ciążę i wszystko później. Byłeś inny, całkiem inny.
-Proszę cię, nie płacz – otarł łzę z jej twarzy, dobrze wiedząc, że nie życzy sobie jego dotyku. Nie odrzuciła go jednak.
-Właśnie taki byłeś…
-Opowiesz mi? – spytał niepewnie, a Kamila zastanowiła się chwilę, po czym dokładnie wszystko mu powiedziała. Wszystkie wydarzenia. Wspomniała o bransoletce, o koszulce, bucikach, pokoiku, czułych gestach. O wszystkim. Teraz jej się wydawało to niedorzeczne. Bartman słuchał wszystkiego z przejęciem. Jakby go ktoś podmienił. Opowiedziała o małej Dagmarce, o tym jak się nią opiekował, jak ją kochał. – Cholera. – Podsumował wszystko i schował twarz w dłonie. Zaczął kręcić głową.
-Co się stało?
-Przepraszam. Gdyby nie ja…
-To bym się nie zmieniła. Bartman, ty już taki jesteś i chyba nic tego nie zmieni. Ej, czemu jesteś taki blady?
-Bo ja się zmienię, muszę. – Mówił jak w jakimś transie. Kamila lekko nie rozumiała. – Ja mam jakieś dziwne deja vu. Kurwa, ta dziewczyna…
-Bartman, do cholery, mów! Chuj z tym, że to nie moja sprawa. Masz mi powiedzieć.
-Ostatnio spędziłem noc…
-Błagam, oszczędź mi tego. Jednak nie chcę wiedzieć.
-Kamila! Ta dziewczyna ma nieco ponad 17 lat! – wstał i zaczął chodzić nerwowo po salonie Michała. – Ona może być w ciąży. Ona próbowała mi coś powiedzieć…
-Ale wielki pan Bartman jej nie dał dojść do słowa.
-Kamila, muszę jej pomóc. Nie mogę jej zostawić – mówił w stylu Zbyszka, którego znała. Chodzi tu o prawdziwego Bartmana. Ona próbowała sobie nieraz wmówić, że zna tego wyidealizowanego, ale na każdym kroku jej to utrudniał.
-Nie wierzę, Zbigniew Bartman schodzi ze złej drogi!
-Możesz przestać się ze mnie zbijać?
-A ty możesz przestać chodzić na durne imprezy i zapładniać nieletnie dziewczyny? Nie wiesz co to gumka? Nie wiesz co to… wstrzemięźliwość? Nie! Bo ty musisz wyruchać wszystko co się porusza i ma cycki!
-Mógłbym zaprzeczyć, ale… to prawda.
-To na co kurwa jeszcze czekasz, co? Masz numer telefonu tamtej dziewczyny?
-A niby skąd?
-Bartman, ty mnie wykończysz. Wykończysz mnie nerwowo! Masz się nią zająć, jasne? Masz być taki jakim cię znam, albo raczej wyobraziłam. Takiego cię pokochałam.
-Co?! – Michał stał w progu drzwi wejściowych, po czym upuścił szklaną butelkę z winem.
-Spokojnie, właśnie tłumaczę temu cymbałowi jedną rzecz. Nic tu z rzeczywistości.
-Takiego byś mnie polubiła? – Kamila potwierdziła głową.
-Ale błagam, nie odrzuć jej tak jak mnie. Pomóż jej. – Nagle, lekko niespodziewanie tonęła w jego niedźwiedzim uścisku. Cmoknął ją w policzek, za co nawet nie dostał w twarz i wybiegł z mieszkania. – Ciekawe gdzie teraz pójdziesz, Zbyszku – mruknęła cicho pod nosem, a potem była zmuszona opowiedzieć wszystko swojemu chłopakowi.
Tym oto sposobem młoda Bugajska została dobrą wróżką. Dzięki niej Bartman stał się idealnym facetem. Był bardziej wrażliwy, kochający, przyjazny… był taki, jakim go sobie wymyśliła. Z czasem stał się nawet jej dobrym przyjacielem. No i pomogła też dziewczynie, którą Zbyszek jednak zapłodnił. Była tak podobna do Kamili… Bugajska czuła się jakby to sama wszystko przeżywała, wszystko było uderzająco podobne. Można powiedzieć, że miała deja vu, a sama czuła się jak jasnowidz.
Siedemnastolatka, a teraz już raczej osiemnastolatka urodziła córeczkę. Imię wybierał Zbyszek. Zaskoczył wszystkich. Swojej córeczce dał na imię Dagmara, dzięki czemu sen Kamili okazał się prawdą. Bo to był sen na jawie. Sen o życiu. Sen o rodzinie. Sen o Bartmanie. Sen o Siatkówce.
^*^
Witam jeszcze raz, tym razem po raz ostatni tutaj ;)
Część z Was była strasznie niepocieszona epilogiem. Ale udało mi się Was zaskoczyć, co jest dużym plusem i bardzo się z tego cieszę.
Ale doszłam do pewnego wniosku czytając Wasze komentarze. Zbyszek nie zasługuje, żeby w każdym blogu robić z niego takiego typowego Bartmana, takiego skurwysyna. On miał być tu inny, dlatego to całe zamieszanie z tym zakończeniem.
Jednak żeby nie było – pomysł z dodatkowym rozdziałem narodził się w kilka godzin po dodaniu epilogu, a przez weekend mogłam go napisać. Trochę na szybko, ale umieściłam chyba wszystko to co chciałam.
Taka mała niespodzianka, mam nadzieję, że udana :) Osobiście jestem zadowolona, chociaż tamten epilog też mi się podobał :D
Dziękuję wszystkim za każde wejście, za każdy komentarz, miłe słowo i czasem krytykę. Bez Was by to nigdy nie powstało. To dzięki Wam istnieje Zakręcona, istnieję ja w świecie blogowym. 
Do zobaczenia na niemoralnej ;* Nowy rozdział pojawił się już teraz :)
Buźki ;*
Zakręcona ;)

20 wpisów
584 komentarze
24 117 wejść
DZIĘKUJĘ :*